tel. +48 22 55 40 730, e-mail: uott(at)uott.uw.edu.pl

Dr M. Górna: Jest ten moment satysfakcji, gdzie widzi się coś nowego

2017-10-04 Prezentujemy fragmenty ciekawego wywiadu z dr Marią Górną opublikowanego w BIOL-CHEM NEWS nr 3/2017. Wywiad przeprowadziła Agnieszka Żórawińska z Centrum Nauk Biologiczno -Chemicznych UW.

A. Żórawińska: Studiowała Pani i pracowała za granicą, co spowodowało, że zdecydowała się Pani wrócić do Polski i tutaj kontynuować swoją karierę naukową?

M. Górna: Tą decyzję podjęłam dzięki profesorowi Krzysztofowi Woźniakowi, od którego uczyłam się w trakcie studiów krystalografii podczas zajęć. Pierwszy raz skontaktował się ze mną w 2013 roku, zachęcając mnie do powrotu. Dowiedziałam się wtedy od niego, że Uniwersytet Warszawski na Kampusie Ochota otwiera nowoczesne centrum badawczo-naukowe, w którym będą nowe, świetnie wyposażone laboratoria badawcze. Będzie w nim miejsce dla naukowców, którzy zdecydują się na powrót do kraju i kontynuacje swojej kariery naukowej właśnie tam.

Wtedy nie byłam jeszcze gotowa na powrót do Polski i zakładanie własnej grupy badawczej. Ale rok później profesor Woźniak skontaktował się ze mną ponownie, nie dawał za wygraną. Zaprosił mnie na seminarium, które odbywało się w CNBCh UW w 2014 roku, w setną rocznicę powstania krystalografii. Uczestnicząc w tym wydarzeniu, zobaczyłam, że w CNBCh UW są ciekawi ludzie, którzy również prowadzą badania na światowym poziomie, że w Polsce nie jest źle w nauce, że to miejsce daje nowe możliwości. (…)

AŻ: Pracuje Pani w CNBCh UW już drugi rok, jak wypada porównanie pracy naukowej tutaj z pracą za granicą?

MG: Muszę przyznać, że najbardziej przytłaczająca jest biurokracja, co nie znaczy że na zachodzie jej nie ma, są nawet kraje w których jest ona porównywalna. (…)

Jeśli chodzi natomiast o poziom badań, to nie mamy się czego wstydzić, jednak w moim przekonaniu przydałoby się więcej współpracy, więcej działań łączących grupy, zespoły
oraz różnego rodzaju inicjatyw międzywydziałowych.

AŻ. Co najbardziej fascynuje Panią w pracy naukowej?

MG: Myślę, że są to dwie rzeczy. Pierwszą jest ciekawość oraz chęć zaangażowania intelektualnego w jakiś problem naukowy, gdzie przydają się umiejętności analityczne, umiejętność rozwiązywania problemów. Jest to także możliwość połączenia wiedzy, inteligencji oraz podejścia do analizowanego zagadnienia, wymaga to oczywiście dużo cierpliwości, ponieważ wiele razy eksperymenty się nie udają.

Natomiast jest ten moment satysfakcji, gdy widzi się coś nowego, i wtedy jest taka myśl, że jest się pierwszą sobą, która ją odkryła. Gdy wiele razy coś się nie udaje, aż w reszcie uda się rozwiązać ten problem i przeprowadzić eksperyment i uzyskać wyniki, to jest niewątpliwie ogromna
satysfakcja. A druga rzecz, jest to praca z bardzo ciekawymi, inteligentnymi ludźmi, którzy często są pasjonatami. (…)

AŻ: Czy myślała Pani kiedyś o pracy poza uniwersytetem, w firmie?

MG: Mogę powiedzieć, że i tak i nie… Myślałam o pracy w firmie. Były takie momenty, gdy traci się wiarę, że odniesie się sukces w pracy w środowisku akademickim, który głównie opiera się na publikacjach, a publikacji do końca nie da się kontrolować lub przewidzieć. Zdarzają się więc momenty, w których myśli się, aby zostawić naukę i robić rzeczy bardziej przewidywalne, gdzie wyniki są proporcjonalne do włożonego wysiłku. (…).

Gdybym w przyszłości miała coś zmieniać, to próbowałabym stworzyć coś własnego. Może jakiś start-up w którym energia i umiejętności organizacyjne pozwolą na tworzenie nowych rzeczy, albo bycie częścią zespołu który próbuje razem coś wymyślać, tworzyć i rozwijać. Na pewno byłaby to satysfakcja, gdyby udało się coś wdrożyć. Jestem świadoma, że nigdzie nie ma gwarancji. Za granicą, szczególnie w USA mają bardzo pro-innowacyjne myślenie, gdyż wiedzą, że dziewięćdziesiąt procent powstałych start-upów upada. Wiedzą, że trzeba wiele razy próbować zanim się coś uda i to jest normalne. Z tego próbowania i pozwalania sobie na kolejne podejścia bierze się więcej innowacyjności.

AŻ: Pani grupa zajmuje się badaniem białek. Do czego te badania są wykorzystywane? Jakie problemy rozwiązują?

MG: Specjalizujemy się w badaniu struktury i funkcji białek in vitro, przy czym mam na myśli głównie badania w próbówce testowej, rzadziej w hodowli komórkowej. (…)

Cząsteczki białek są niewidoczne gołym okiem, gdyż mają wielkość nanometrów, stąd do badania ich budowy potrzebne są zaawansowane metody i sprzęt, przykładowo roboty do krystalizacji. Białka są enzymami, które przeprowadzają większość procesów życiowych. Jest to bardzo ciekawe, gdy dowiadujemy się jak te cząsteczki wyglądają oraz w jaki sposób przebiegają te procesy. (…)

Ma to również często praktyczne zastosowanie, gdyż posiadając taki strukturalny model białka można projektować leki, które są skierowane przeciw aktywności danego białka. Przykładowo, jedno z białek, które badamy, mogłoby potencjalnie być celem działania leków przeciwzapalnych. Znane są badania na myszach, które były pozbawione genu, z którego wyraża się to białko, okazało się, że te myszy są odporne na zapalenie płuc spowodowane roztoczami lub składnikami ściany komórkowej bakterii. Były one także bardziej odporne na stany zapalne stawów. Można więc przypuszczać, że gdyby udało nam się na podstawie odkrytej przez nas struktury tego białka znaleźć inhibitor, to u człowieka możliwe byłoby leczenie astmy lub reumatoidalnego zapalenia stawów.

Na razie pracujemy nad procesem uzyskania materiału białkowego. Następnie będziemy próbować uzyskiwać strukturę, a stworzenie inhibitorów będzie dopiero kolejnym krokiem. Takie badania podstawowe mogą mieć praktyczne zastosowania, ale często trwa to wiele lat.

Obecnie pracujemy nad jeszcze innym projektem, bardziej aplikacyjnym, w którym wykorzystujemy wiedzę na temat struktur pewnych białek przeciwwirusowych. Czyli opieramy się na tym, że znamy ich strukturę i chcemy je tak zmodyfikować, aby można było je wykorzystać do celów biotechnologicznych lub diagnostycznych. Nasze badania potencjalnie pomogłyby w skonstruowaniu testu, który rozróżniałby infekcje wirusowe od bakteryjnych i grzybiczych. (…)

AŻ: Na jakim etapie są Wasze badania? Czy udało się coś już wdrożyć lub opatentować?

MG: Na razie jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. Chętnie natomiast nawiązalibyśmy współpracę z genetykami medycznymi, którzy szukają odpowiedzi na pytania, co robią lub mogą powodować pewne mutacje u pacjentów. Dzięki naszym badaniom kumulujemy pewną wiedzę na przyszłość, wiemy coraz więcej o przebiegu badanej choroby na poziomie molekularnym, o występujących mutacjach i ich możliwych skutkach. Na podstawie takich badań można przewidywać jakie leki podawać pacjentom z danymi mutacjami, jednakże jako biolog molekularny i strukturalny nie zajmuję się ustalaniem terapii, gdyż to jest już w gestii lekarza. (…)

Cały artykuł przeczytasz w BIOL-CHEM NEWS